🎬 Dusza i ciało (2017)

Zaktualizowano: cze 13


„Dusza i ciało” (węg. Testről és Lélekről) w reż. Ildikó Enyedi to film, w którym miejscem akcji jest w dużej mierze rzeźnia, tam bowiem są zatrudnieni jego bohaterowie. Jak się domyślacie, nie są to przyjemne widoki, zwłaszcza dla wegetarian, o weganach nie wspominając. Jednak chciałam pokrótce podsumować ten film, ponieważ zwierząt jest w nim więcej.


Fabuła węgierskiego dramatu koncentruje się wokół dwójki bohaterów: Márii i Endrego. Ona jest nową pracownicą działu kontroli, czyli sprawdza mięso i kategoryzuje je w zależności od jego jakości. On jest dyrektorem. Oboje pogubieni i nieśmiali, chcieliby się do siebie zbliżyć, lecz nie potrafią. Kobieta ma dodatkowy problem: żywi duży lęk przed dotykiem (nazywamy tę przypadłość hafefobią).


Ponadto, stroni od ludzi i jest z tego powodu wyśmiewana przez innych pracowników, co oczywiście ją od nich odstręcza i kółko się zamyka.

Jeśli chodzi o sceny w rzeźni, to jedynym ujęciem z krowiego punktu widzenia jest to, kiedy krowa czeka na rozładowanie w ciężarówce i widzimy, jak patrzy pomiędzy szczeblami naczepy.


W filmie pojawiają się krowy żywe i martwe, samego momentu śmierci nie widać, ale za to można bardzo dokładnie poznać anatomię zwierzęcia, twórcy nie szczędzą bowiem obrazów „rozbioru mięsa”. Podczas przyjęcia nowego rzeźnika do pracy, Endru pyta go:

„- Nie żal ich panu?

-Nie, jedno „bum” i już”.


Co ciekawe, dyrektor zdaje się być zaskoczony tą odpowiedzią, tak, jak gdyby oczekiwał, że pracownikom będzie żal zwierząt, które zabijają.

Nie polecam zatem filmu bardzo wrażliwym osobom, ponieważ przedstawione tam sceny łatwo mogą stać się źródłem koszmarów sennych.


Trzeba przy tym zwrócić uwagę na fakt, że filmowi twórcy nierzadko korzystają z wnętrz rzeźni, trudno bowiem chyba o bardziej makabryczne i odstręczające miejsce.


Jeśli dobrnęliście do tego miejsca, teraz będzie już tylko lepiej. Drugim zwierzęcym wątkiem są bowiem dwa jelenie: samica i samiec, które pojawiają się w snach głównych bohaterów. Co niezwykłe, śni im się dokładnie ta sama scena, co odkrywa psycholog przeprowadzająca w firmie badania okresowe. Ponieważ ją to intryguje, bohaterowie zostają poinformowani o tym fakcie i od tego momentu zwracają na siebie baczniejszą uwagę.


Sceny, w których widzimy delikatne zapoznawanie się ze sobą dwojga zwierząt, dzieją się o brzasku, bądź przed zmierzchem. Charakterystyczne jest dla nich niebieskie, trochę bajkowe światło, które dobrze współgra z zaśnieżonym lasem. Jest w tych scenach też jakiś niepokój, tak, jak gdyby było w nich zbyt cicho i jakbyśmy spodziewali się, że zwierzęcym bohaterom coś będzie zagrażać. Stopniowo zwierzęta zbliżają się do siebie, oswajają się ze sobą, podobnie jak robią to Mária i Endre.


To, co jest w filmie uderzające na pierwszy rzut oka, to zderzenie okrutnych obrazów z rzeźni z delikatnymi, niemal romantycznymi, idyllicznymi obrazkami z lasu.


Bohaterowie nie wzbudzili mojej sympatii, a wręcz mnie nudzili, jednak z kronikarskiego obowiązku, z uwagi na pojawiające się w nim zwierzęta, sygnalizuję jego istnienie.