🎬 Kitbull (2019)


Krótkometrażowka Pixara w reżyserii Rosany Sullivan to impresja na temat kociej bezdomności. Oto słodki, mały czarny kotek zmuszony żyć na ulicy dzielnie walczy o przetrwanie, a za jedynego towarzysza ma różowego, pluszowego słonika. Jest przy tym ukazany „w sposób neoteniczny”: uwypuklone zostają jego dziecięce cechy, które tak nas urzekają: duża, okrągła głowa (tutaj nieproporcjonalna względem tułowia) oraz wielkie oczy. Mały jest bardzo dziki (nie pozwala się do siebie zbliżyć kobiecie) i waleczny – jako król podwórka „z okrzykiem na ustach” przegania gołębie.


Z wywiadu z reżyserką można się dowiedzieć, że inspiracją do powstania filmu były uwielbiane przez nią kocie filmiki, które oglądała w Internecie w celu rozładowania stresu. Brzmi znajomo? To one sprawiły, że zapragnęła narysować słodkiego, małego kotka, który odzwierciedlałby jej zachowanie jako nieśmiałego dziecka, mającego trudności w nawiązywaniu nowych znajomości.


Tytuł filmu nawiązuje do kociej waleczności, i brzmi niemalże jak pitbull, a i tego psa tutaj mamy. Animacja pięknie odtwarza mowę ciała obydwu zwierząt i każdy opiekun psa i kota natychmiast pozna (a przynajmniej powinien) komunikaty przez nie do siebie wysyłane. Podoba mi się również ujęcie, w którym kotek bawi się zakrętką. Zainspirowane sceną z życia, od razu wywoła uśmiech na twarzy widza. Małe, zagracone podwórko odgrodzone od ulicy płotem, staje się świadkiem kocio-psiej wojny psychologicznej, którą zdaje się podkreślać drut kolczasty znajdujący się pomiędzy nimi.


Film podoba mi się z racji zastosowania również ujęć z punktu widzenia kota (kiedy siedząc w kartonie z ukrycia obserwuje przybycie psa na swój teren). Co ciekawe, na kartonie widzimy napis „Fragile” („kruchy”, „delikatny”), co zabawnie kontrastuje z wojowniczo nastawionym mruczkiem.


Pies (biały pitbull) wiedzie równie samotne życie. Ma właściciela (o trudno nazwać go opiekunem), ale jest trzymany na łańcuchu i brutalnie traktowany (wszystko wskazuje na to, że jest używany w walkach psów). To, co jest godne pochwały, to zerwanie ze stereotypowym i negatywnym ukazaniem tej rasy.


Warto dodać, że opowieść o zwierzętach mogłaby wydarzyć się naprawdę, a jej realizm i gama emocji, jakie film wywołuje, świadczy o jego kunszcie. Co ciekawe, film został zrealizowany w technice 2D, co jest rzadkością w przypadku tej wytwórni.


Czy pies i kot się zaprzyjaźnią? Czy ich los się odmieni? Koniecznie sprawdźcie!