🎬 Kocie ślady (1971)

Zaktualizowano: cze 11


„Kocie ślady” to polski film kryminalny z 1971 r. w reżyserii Pawła Komorowskiego. Pierwowzorem scenariusza była powieść Macieja Patkowskiego „Strzały w schronisku”, chociaż tej informacji nie znajdziemy w czołówce filmu.

Poza kotem (o którym za chwilę) w filmie widzimy konie (pojedyncze: w lesie i przy drodze oraz dwa przy wozach i dwa przy jednym wozie). Ponadto, tropy zwierzęce to również figurka ptaszka oraz nazwa gospody – „7 kotów” oraz logo z tymi zwierzętami.


Akcja filmu toczy się w Zakopanem, dokąd zostaje skierowany warszawski porucznik milicji Wojciech Góralczyk (w tej roli świetny Janusz Gajos). Na krętej, górskiej drodze ginie dwóch Austriaków, jednak ich śmierć może mieć coś wspólnego z szajką przemytników. Młody, dociekliwy milicjant nie spocznie, dopóki nie rozwiąże tej zagadki. Film jest dobrze zrealizowany. Zarówno czarno-białe zdjęcia, jak i muzyka dobrze współgrają z tematyką filmu. Lokacje to Podhale (w tym przejście na Łysej Polanie oraz wspomniana restauracja „7 kotów” na Cyrhli).


Aby zdobyć potrzebne informacje i przeniknąć do małej, zamkniętej społeczności, która oczywiście z dużą dozą podejrzliwości patrzy na intruza, Góralczyk podaje się za dziennikarza Polskiego Radia, który zbiera materiały do reportażu na temat wypadków drogowych w górach. W trakcie prowadzonego śledztwa poznaje między innymi nauczycielkę Hankę oraz jej męża, a także tajemniczego, czarnego kota.


Zwierzę to pojawia się po raz pierwszy dokładnie w 20. minucie filmu, a następnie widzimy go w 21., 48.minucie oraz od 56. do 60. minuty. Jest także ukazany ze swoją opiekunką panną Marysią na zdjęciu. Kot, jak i wspomniane zdjęcie, naprowadzają milicjanta na właściwe tory śledztwa. W jednej ze scen porucznik nosi go na rękach.


To, co zwraca od razu naszą uwagę, to uszy półdługowłosego, czarnego kota: są pomalowane farbą na biało, a efekt ten uzyskano w tak nieudolny sposób, że natychmiast go demaskujemy. Niestety, nie wiadomo, jakich farb użyto do tego celu, obawiam się jednak, że dobrostanem kota zbytnio się nie przejmowano. Nie mamy też informacji na temat jego prawdziwego imienia (zresztą w filmie też jest bezimienny).