🎬 Kocim krokiem: Opowieści z wystaw kotów (2018)

Zaktualizowano: cze 11


„Kocim krokiem: Opowieści z wystaw kotów” (ang. Catwalk: Tales from the Cat Show Circuit) to film dokumentalny w reżyserii Aarona Hancoksa i Michaela McNamary. Wyprodukowany przez Netflix (i tam też możecie go obejrzeć) dokument jest poświęcony wystawom kotów, a konkretnie walce, jaką stoczyły na wystawowym ringu dwa koty: ruda persiczka o wdzięcznym imieniu Oh La La oraz kocur rasy turecka angora o imieniu Bobby. Tak naprawdę walkę tę rozegrały między sobą ich hodowczynie: Shirley i Kim. Który kot zwyciężył, oczywiście nie zdradzę, warto jednak pokrótce opowiedzieć o tym filmie.


W „Kocim krokiem…” towarzyszymy hodowczyniom zarówno podczas wystaw (miejscem akcji są kolejne kanadyjskie miasta), jak i w domach. Obserwujemy też profesjonalną sesję zdjęciową kotów.


Głównymi bohaterkami są dwie wspomniane panie oraz ich koty. Obserwujemy codzienną opiekę nad kotami (zwłaszcza ogrom pracy, który trzeba włożyć w to, aby utrzymać w dobrej kondycji sierść persa). Odwiedzamy też inne hodowle. W filmie zobaczymy dużą ilość ras: persy, koty norweskie leśne, maine coony, himalajskie, tureckie angory. Oglądamy głównie rasy długowłose, na co ma zapewne wpływ klimat Kanady. Jeśli chodzi o przedstawicieli ras krótkowłosych, twórcy prezentują nam koty egzotyczne, burmskie, abisyńskie, cornish reksy, sfinksy, bengalskie, syjamskie, rosyjskie niebieskie, jak również wielorasowe, dla których na wystawach kotów jest też specjalna kategoria.


Oprócz kotów, na jednej z wystaw prezentujących różne typy zwierząt domowych (chociaż nie wszystkie domowymi być powinny, np. skunks) pojawiają się między innymi psy, papugi i gryzonie (króliki oraz świnki morskie).


Kim i Shirley wyjaśniają widzom zasady rządzące wyborem najpiękniejszego kota (sposób działania wystaw ukazany na filmie jest bardzo zbliżony do tego, co mogliśmy zobaczyć na polskich imprezach). Ich rywalizacja jest zacięta i pełna napięcia (zwłaszcza ze strony Kim). Smaczku sytuacji dodaje fakt, że co chwilę pojawiają się tzw. mąciciele, czyli koty, które krzyżują plany obu pań.


Jest to typowy dokument: mamy więc „gadające głowy”, czyli dwie hodowczynie, a także parę sędziów, którzy też są hodowcami. Zabawnym zabiegiem jest animacja, oddzielająca od siebie kolejne wystawy kotów (obserwujemy zmagania podczas jednego sezonu). W tym filmiku widzimy sylwetki głównych kocich bohaterów, które dosłownie ścigają się, przebierając łapkami, zdobywając przy tym kolejne punkty do klasyfikacji generalnej. Film pełen jest też zabawnych anegdot związanych z udziałem w wystawach.


To, co może niepokoić miłośników kotów, to intensywne zabiegi pielęgnacyjne i stres, jakiemu poddawane są zwierzęta. Trzeba jednak przyznać, że podobnie, jak ma to miejsce w przypadku ludzi, koty mają różne osobowości i zdarzają się osobniki, które znoszą wystawy bardzo dobrze, a wręcz na nich brylują. Sama znałam takiego kota. Koty, które nie radzą sobie ze stresem i byciem dotykanym przez obce osoby, zwykle kończą karierę wystawową (i hodowlaną) po jednym pokazie.


Czy koty ukazane w filmie są szczęśliwe? Na to pytanie każdy widz musi sobie odpowiedzieć we własnym zakresie. Oczywiście, wystawy kotów są tworzone przez ludzi dla ludzi, a element sportowej rywalizacji i adrenalina z tym związana z pewnością uzależniają.


Niestety (lub „stety”) kocięta rasowe by posiadać rodowód, będący gwarantem nie tylko ich czystości rasy, lecz również walorów zdrowotnych, muszą mieć utytułowanych rodziców, dlatego wystawy kotów są wpisane w grafik hodowców i nie da się ich uniknąć.


Polecam dokument szczególnie tym osobom, które nigdy nie widziały wystawy kotów na żywo (a różni się ona znacząco od wystaw psów).