馃幀 Koty to dranie (1978)

Zaktualizowano: cze 11


Bulwersuj膮cy nas, mi艂o艣nik贸w kot贸w, tytu艂 filmu, doskonale wpisuje si臋 w ci膮g stereotyp贸w powielanych z pokolenia na pokolenie przez ich wrog贸w oraz ludzi, kt贸rzy nigdy nie mieszkali z tymi zwierz臋tami, ale oczywi艣cie wiedz膮 najlepiej, 偶e s膮 one z艂em wcielonym: dusz膮 dzieci siadaj膮c im na klatce piersiowej; czarne przynosz膮 pecha; z艂o艣liwie obsikuj膮 r贸偶ne rzeczy鈥o po prostu wredne! Jednak ci pozbawieni jakiejkolwiek g艂臋bszej refleksji (i bardzo cz臋sto empatii) ludzie, nie zdaj膮 sobie sprawy z tego, 偶e mianem 鈥瀢redni鈥 czy 鈥瀦艂o艣liwi鈥 mo偶emy okre艣la膰 tylko ludzi (ciekawe, dlaczego). Za jakimkolwiek niewyt艂umaczalnym (lub niepo偶膮danym dla nas) zachowaniem zwierz膮t stoi bowiem zazwyczaj motyw, kt贸ry ma inn膮, bardzo prozaiczn膮 przyczyn臋: kot lubi by膰 blisko dziecka, gdy偶 jest ono mi臋ciutkie, ciep艂e i pachnie mlekiem; czarne koty nie przynosz膮 偶adnego pecha; a je艣li kot za艂atwia si臋 poza kuwet膮, to najcz臋艣ciej jest po prostu chory lub chce zasygnalizowa膰 inny problem. 呕eby to stwierdzi膰, trzeba by jednak wykona膰 kotu badania weterynaryjne lub sprowadzi膰 do domu behawioryst臋, a to kosztuje, lepiej wi臋c gada膰 o kotach g艂upoty, bo to przecie偶 nie poci膮ga za sob膮 偶adnych koszt贸w. A 偶e robi krzywd臋 temu gatunkowi? Co z tego鈥 Ludzie g艂osz膮cy wi臋c 鈥瀖膮dro艣ci ludowe鈥, 偶e koty s膮 wredne, powinni si臋 douczy膰, ale oczywi艣cie tego nie zrobi膮, gdy偶 wol膮 pracowa膰 na czarny PR kot贸w.


G艂贸wny bohater filmu, rencista Sypniewski, (Janusz Paluszkiewicz) na polecenie 偶ony swojego szefa ma鈥 utopi膰 koci臋ta, kt贸re w艂a艣nie urodzi艂a jej kotka. Sprawa ma zosta膰 za艂atwiona dyskretnie, 偶eby dzieci si臋 nie dowiedzia艂y, a 鈥瀙roblem zosta艂 szybko rozwi膮zany鈥. Starszy cz艂owiek zgadza si臋, jednak potem kr膮偶y po Warszawie z kartonem w r臋ku, i jako艣 nie mo偶e si臋 zabra膰 do realizacji polecenia. Tu z kim艣 porozmawia, tam przysi膮dzie鈥 czas leci. W czasie tych spotka艅 wyg艂aszane s膮 w艂a艣nie takie 鈥瀖膮dro艣ci鈥 na temat kot贸w, a paradoks polega na tym, 偶e jest to w zasadzie film o kotach bez kot贸w. Jedynym kotem jest buras na pocz膮tku filmu, odgoniony od go艂臋bnika (widok go艂臋bnik贸w i kr膮偶膮cych po niebie, srebrzystych ptak贸w, by艂 bardzo charakterystyczny dla warszawskiej dzielnicy Pragi jeszcze w latach 80.). Nigdy nie zostaj膮 pokazane ani trzy koci臋ta (s艂yszymy tylko ich piski), ani ich matka. Mo偶emy si臋 wi臋c domy艣li膰, 偶e tak naprawd臋 karton jest pusty.


Z rzadka kto艣 m贸wi: 鈥 ka偶dy kotek milutki鈥 lub 鈥瀗ic [z艂ego] nie zrobi艂y鈥, ale przewa偶a atmosfera lekcewa偶enia wa偶ko艣ci ich 偶ycia, a mo偶e nawet politowania dla starszego cz艂owieka, 偶e z biegiem czasu zaczyna przejawia膰 coraz wi臋ksze skrupu艂y i oci膮ga si臋 z wykonaniem zadania.


Konfrontacja Sypniewskiego z wnukiem, beztroskim Markiem (Adam Ferency) pod koniec filmu doprowadza starszego pana do furii: zaczyna ok艂ada膰 ch艂opaka na wie艣膰 o tym, 偶e on m贸g艂by to zrobi膰 bez problemu. Zako艅czenie filmu jest otwarte: nie wiemy, jakie by艂y dalsze losy koci膮t.


Poza wspomnianym kotem i trzema koci臋tami 鈥瀢 domy艣le鈥 oraz go艂臋biami (miejskimi i hodowlanymi) w 艣cie偶ce d藕wi臋kowej s艂yszymy wr贸ble (r贸wnie偶 kiedy艣 licznie wyst臋puj膮ce w Warszawie), a tak偶e widzimy konie przy wozach (cz臋sto rozwozi艂y w臋giel). W jednej ze scen, rozgrywaj膮cej si臋 na placu budowy, ogl膮damy oszala艂ego ze strachu zaj膮ca, kt贸ry zab艂膮ka艂 si臋 w miejsce ca艂kowicie dla siebie nieodpowiednie, w kt贸rym nie ma gdzie si臋 schroni膰, a wystawiony na spojrzenie ludzkich oczu rozbawionych robotnik贸w, rozpaczliwie pr贸buje si臋 wydosta膰.


Film Henryka Bielskiego staje si臋 pretekstem do rozwa偶a艅 natury etycznej: poza tym, 偶e czyn, kt贸rego ma si臋 dopu艣ci膰 g艂贸wny bohater, jest naganny moralnie, zadaje on pytania o odpowiedzialno艣膰 cz艂owieka za zwierz臋, a tak偶e u艣wiadamia Sypniewskiemu, 偶e czynno艣膰, kt贸ra wydawa艂a mu si臋 w teorii bardzo 艂atwa do wykonania, w rzeczywisto艣ci taka nie jest. A nie jest taka, poniewa偶 bohater odkrywa w sobie pok艂ady lito艣ci i dobra, by膰 mo偶e g艂臋boko u艣pione, a mo偶e nawet dopiero teraz u艣wiadomione.