🎬 Lew z siwą brodą (1995)

Zaktualizowano: 11 cze 2021


„Lew z siwą brodą” (ros. Lev s sedoy borodoy) to nostalgiczny krótkometrażowy film animowany wyreżyserowany przez Andrieja Chrżanowskiego. Powstał na podstawie bajki i według scenariusza Tonino Guerry. Rysunki wykonał Siergiej Barkhin. Muzykę stworzył m.in. genialny Nino Rota. Film wyprodukowała Szkoła Filmowa Kina Animacyjnego „Szar”. W 1996 r. obraz otrzymał Nagrodę „Nika” dla najlepszego filmu animowanego.


Od razu mówię, że jest to jeden z najsmutniejszych filmów z kocim bohaterem, jaki oglądałam. Opowieść dotyczy bowiem lwa cyrkowego Amadeo, zwanego Teo (jakie mam zdanie na temat występów zwierząt w tym przybytku, chyba nietrudno się domyślić), który przez całe swoje życie podróżował z włoską trupą cyrkową Pirettiego. Z „uśmiechem na ustach” jeździł na motocyklu, wykonywał potrójne salto, wskakiwał na szczyt ludzkiej piramidy i był na arenie asystentem dyrektora, a zarazem tresera i sztukmistrza. Jest on emocjonalnie związany z lwem, co nie zmienia faktu, że w pogotowiu ma bat (oczywiście nie widzimy, jak go używa). Dużo do zwierzęcia mówi a lew…cóż, lew ma smutną, zmęczoną, ludzką twarz. Ale nawet bez tej antropomorfizującej fizjonomii i tak wzbudza w nas wielkie współczucie. Starzejące się i podupadające na zdrowiu kocisko wspomina czasy swego dzieciństwa (czy raczej „kociństwa”), niespełnioną miłość do lwicy Lory, która występowała w innym cyrku, marzenia o wolności. W filmie przeplatają się więc dwa porządki czasowe: retrospektywne wspomnienia Teo oraz czas teraźniejszy. Elementy komiczne (jak chwila, w której dyrektor i lew wspólnie zażywają witaminy) prawie nie występują.


W czasach świetności lew był największą atrakcją cyrku i rozdawał dzieciom autografy odbijając na programie występu swoją łapę. Obecnie pogrąża się w coraz większej depresji, zapada się w sobie. Nie może już występować, cierpi bowiem na demencję, samotnie siedzi więc w klatce. Jest chudy, całkowicie siwy, i apatyczny. Zatapia się jedynie we wspomnieniach. Nie będę zdradzać finału, historia jest w każdym razie bardzo poruszająca.


Od strony wizualnej film jest ciekawie zrobiony. Mgły i rozmazane tło dodają atmosfery tajemniczości, a ludzka twarz Teo jak nic przekonuje, że jego cierpienie jest równie realne jak ludzkie. Czuje bezsens swojego istnienia, pogrąża się w samotności i wspomnieniach o marzeniach, które się nie spełniły, a których nikt nie może mu odebrać.