🎬 Listonosz zawsze dzwoni dwa razy (1981)

Zaktualizowano: cze 11


„Listonosz zawsze dzwoni dwa razy”(ang. The Postman Always Rings Twice) z 1981 r. to remake filmu, o którym pisałam wczoraj. Reżyserem tej wersji historii o miłosnym trójkącie jest Bob Rafelson, twórcą scenariusza – David Mamet. W głównych rolach występują Jessica Lange jako Cora i Jack Nicholson jako Frank. Z uwagi na ich kreacje ta odsłona „Listonosza…” bardziej przypadła mi do gustu.

Poza tym, że film jest barwny i zawiera dużo scen erotycznych, nierzadko dość brutalnych (w odróżnieniu od pierwowzoru z 1946 r., kiedy to nie uchodziło z uwagi na cenzurę), tutaj rola kota jest o tyle rozbudowana, że występuje on w kilku scenach poprzedzających jego śmierć na drabinie.


W pierwszej scenie, w jakiej widzimy tego rudzielca, przebiega przez podwórko i znika po prawej stronie kadru. W kolejnej, w której się pojawia, kręci się pod nogami Franka, który stoi na ganku. Wpuszcza on kota do kuchni, jednak Cora wyrzuca go z powrotem za drzwi. W następnej scenie z udziałem kota miauczy on na schodach. Nadchodzi Cora, bierze go na ręce i zanosi do kuchni. Z kotem na rękach otwiera lodówkę, nalewa mu mleko i stawia zwierzę na ziemi. Podczas jej szarpaniny z Frankiem spanikowany kot przewraca miskę i ucieka (domyślamy się tego wnioskując z odgłosów).


W tej wersji filmu nie oglądamy porażenia prądem, słychać tylko wrzask kota, a jego zwłoki zrzuca z dachu policjant. Podobnie jak w poprzednim filmie, i tutaj odbywa się rozmowa o nim ze stróżem prawa. Policjant mówi:„-Koty brzmią jak płaczące dzieci, prawda?” Na co Frank odpowiada: „-Tak.” W wersji z 1946 r. policjant był zdecydowanie większym miłośnikiem kotów.


W filmie z 1981 r. pojawia się wątek objazdowego cyrku (nie było go w filmie z 1946 r.), a w nim są dwa lwy i młoda puma (która w jednej ze scen tarza się na łóżku). Na przyczepie w logo widzimy zaś tygrysa. Sceny te są uzasadnione tym, że Frank ma przelotny romans z jedną z pracownic cyrku.


Oczywiście dla porównania warto obejrzeć obydwie wersje (najlepiej bezpośrednio jedną po drugiej), aczkolwiek dla mnie jest to jeden z tych nielicznych przykładów, kiedy remake jest lepszy od oryginału, głównie z uwagi na ciekawe kreacje, które stworzyli główni bohaterowie dramatu.