🎬 Panna Minoes – kocia agentka (2001)

Zaktualizowano: cze 11


„Panna Minoes – kocia agentka” (hol. Minoes) to holenderski film familijny w reżyserii Vincenta Bala. Jest on ekranizacją książki dla dzieci autorstwa Annie M.G. Schmidt pod tym samym tytułem. Została ona wydana w 1970 r. Została przetłumaczona na wiele języków, doczekała się także adaptacji scenicznej, a także musicalu na niej opartego. Zdjęcia do filmu kręcono między innymi w Amsterdamie.


To opowieść o kotce Minoes mieszkającej z siostrą, która pewnego dnia zamienia się w młodą kobietę, pannę Minoes (gra ją Carice van Houten). Nie traci przy tym umiejętności porozumiewania się z przedstawicielami kociego świata, ani kocich zachowań. Nadal uwielbia jeść ryby, polować na myszy, ocierać się, spać w kartonach, chodzić po dachach i miauczeć Wielką Pieśń Kotów podczas kocich zebrań. W dużym stopniu kieruje nią instynkt: na widok każdego psa ucieka na najbliższe drzewo, syczy. Zanim usiądzie na krześle, obraca się kilkukrotnie naokoło, jak mają w zwyczaju psy i koty, zanim położą się spać. Jest dość neurotyczna, nieśmiała i boi się wielu rzeczy. Lubi się chować i obserwować wszystko z ukrycia. Trzeba przyznać, że gra aktorki nieźle odzwierciedla typowe kocie zachowanie.


Na skutek splotu różnych okoliczności, poznaje nieśmiałego i nieporadnego dziennikarza miejscowej gazety o imieniu Tibbe (w tej roli komik Theo Maassen). Nawiązują oni niezwykłą współpracę: w zamian za plotki z kociego świata (albote z ludzkiego, podsłuchane przez koty) oferuje jej mieszkanie w kartonie i miseczkę mleka. Duet szybko osiąga sukces w dziennikarskim świecie, trafia też na aferę związaną z przewodniczącym Klubu Przyjaciół Zwierząt, który bynajmniej nie jest ich przyjacielem.


W filmie pojawia się dużo kotów: biało-rudy kocur, szara kotka z klapniętym uszkiem i jej czworo kociąt, pręgowana kotka pastora zwana Pani Pastor, biała, długowłosa kotka-ciocia Minoes i kilka innych. W redakcji na parapecie pomieszkuje biało-rudy kot. Występują tu zarówno popularne „dachowce”, jak i koty rasowe (brytyjskie).


„Panna Minoes – kocia agentka” ma dość nietypowe i dziwne zakończenie, poza tym film ukazuje przemoc wobec kotów, więc z pewnością nie jest to produkcja dla młodszych dzieci.

Zwierzęta nie zostają wymienione w napisach końcowych, trudno również ustalić, w jaki sposób były do filmu przygotowywane i co działo się na planie. Strona internetowa produkcji nie daje odpowiedzi na te pytania, chwali się za to nagrodami.


Krytycy nie byli jednak filmem zachwyceni, np. znany w ich środowisku Roger Ebert w swojej recenzji filmu napisał: „Wszystkie koty mówią. Czy ich usta były zsynchronizowane w oryginalnym holenderskim, nigdy się nie dowiemy, ponieważ film został zdubbingowany na angielski dla młodszej widowni. Jest również przyjazny dla dzieci w swojej prostocie i jak dla mnie trochę zbyt prostolinijny. Byłem sfrustrowany, że unika niezliczonych logicznych pytań, na przykład, gdy Panna Minoes zamienia się w kota, jest w pełni ubrana. Czy nie powinna być naga?” Warto przy tym dodać, że jest ubrana od stóp do głów na zielono, a trudno ten kolor powiązać z cechami prawdziwego kota (chodzi mi o kolor futerka).


Mnie też film nie zachwyca. Wielcy miłośnicy kotów mogą go obejrzeć tylko z uwagi na zwierzęcych aktorów, ale z pewnością nie jest to seans obowiązkowy na naszej kociej liście filmowych hitów.