🎬 Tajemniczy świat Arietty (2010)

Zaktualizowano: 11 cze 2021


Jestem wzrokowcem, dlatego dużą wagę przywiązuję do strony wizualnej filmu. Seans „Tajemniczego świata Arietty” jest prawdziwą ucztą dla zmysłów. Dawno nie widziałam takiej perfekcji w odtworzeniu i przedstawieniu detalu, mimo że Studio Ghibli, z którego pochodzi film, słynie z niezwykle precyzyjnego, pięknie odtwarzanego tła, niezależnie od tego, czy jest to niebo z błękitnymi obłokami, czy skomplikowana scenografia tak jak w tym przypadku.


W filmie zobaczymy spory katalog owadów: koniki polne, biedronkę, świerszcze, motyle (biały, żółty i dwa białe z czarnymi kropkami), mrówki pożywiające się na kostce cukru, karaczana (w ekstrawaganckim, fioletowym kolorze), dwa prosionki (owady przypominające budową pancernika – ich ciało składa się z segmentów i potrafi zwinąć się w kulkę). Scena z biedronką jest ciekawie zbudowana: oto owad idzie w dół pnącza winorośli, mijając idącą w przeciwnym kierunku Ariettę Pożyczalską. Na wysokości dziewczynki owad przystaje by lepiej jej się przyjrzeć. Inne ciekawe ujęcie, w którym biedronka jest obecna, to siedzący na liściu owad – kiedy obraz wyostrza się na niego, zrywa się do lotu.


W ścieżce dźwiękowej usłyszymy oczywiście głosy ptaków (w końcu spora część akcji dzieje się w ogrodzie). „Czarnym charakterem” jest wrona, która atakuje grubego kota, próbującego bezskutecznie ją upolować. Najbardziej okrutna scena filmu to ta, kiedy ptak wpada na siatkę na oknie zabezpieczającą przed owadami, rozrywa ją i zostaje w niej zaklinowany. Chory na serce chłopiec o imieniu Sho próbuje ją uwolnić, ptak jest jednak przerażony i bardzo agresywny. Pióra się sypią, a do sypialni wpada wyjątkowo antypatyczna służąca Haru, która…bijąc ptaka kapciem po głowie sprawia, że w końcu wyszarpuje się z pułapki i odlatuje, jest jednak nie tylko oszołomiony, ale również ma wyraźny ubytek piór. Scena szokująca, zwłaszcza gdy zestawimy ją z resztą filmu, i sielskimi obrazami natury. Kobieta zastanawia się, co opętało ptaka, na co chłopiec odpowiada, że pewnie ma sezon lęgowy.


Widzimy też dwie jaskółki i drobne ptaki na dachu domu (gatunek trudno zidentyfikować z uwagi na ukazanie ich w planie dalekim). Na samym początku filmu pojawia się pies prowadzony na smyczy (scena nad rzeką).


Dwa szczury to ciemne, mroczne stworzenia o czerwonych oczach.


Żaba pojawia się dwukrotnie: w opowieści mamy Arietty , w której nieostrożnego stryjka pożarł ten płaz, oraz w scenie po deszczu, gdy zielona żabka zeskakuje z liścia.


Poza kotem innym pojawiającym się w filmie drapieżnikiem-ssakiem jest jenot, widziany przez rodzinę Pożyczalskich podczas wędrówki nocą. Z ich perspektywy wydaje się ogromny. W trakcie napisów końcowych zobaczymy suma.


Wracając do kota: jest to kocur o imieniu Niya. Jest krępy, dobrze umięśniony i z pewnością powinien przejść na dietę. Krótki ogon i postura ciała wskazują na to, że mógłby to być kot japoński bobtail ,na co wskazywałoby też łaciate umaszczenie. Okazuje się, że kot mimo swojej groźnej miny i skojarzeń z innych filmów (zauważcie, że zwykle otyłe mruczki są postaciami negatywnymi, jak np. kot Lucyfer z disneyowskiego „Kopciuszka”, kot z serialu „Brygada RR” czy Garfield, jednak w przypadku tego ostatniego chodzi raczej o wady charakteru niż bycie złym w ogóle). Tutaj jednak w kluczowym momencie Niya zamiast zjeść Ariettę pomaga jej skomunikować się z Sho, żegna się zaś z dziewczynką głośno miaucząc.


Opowieść o współczesnej Calineczce, czyli Arietcie Pożyczalskiej, urzeka ogromem gatunków roślin, przedstawionych tak drobiazgowo, że bez trudu rozpoznamy pęd winorośli, mlecze, stokrotki, maki, i wiele innych gatunków kwiatów i ziół. Możemy wręcz poczuć ich zapachy.


Detale architektoniczne i dwa mikroskopijne domy; ten dla lalek, będący lustrzanym odwzorowaniem domu cioci chłopca (na co wskazuje salon z trofeum myśliwskim – głową jelenia na ścianie) oraz siedziba rodziny Pożyczalskich przywołują na myśl zabawy w dom i wszystkie mikroskopijne elementy jego wyposażenia: garnuszki, dzbanuszki, mebelki. Nie jest to jednak świat cukierkowo słodziutki, nie brak tu bowiem dramatów i problemów.


Pożyczalscy nazywają ludzi „człekowcami” i robią wszystko, żeby się nie zdekonspirować, ponieważ wtedy zostaliby potraktowani jak szkodniki, a wspomniana służąca nie omieszkałaby wezwać firmy zajmującej się ich likwidacją o dającej do myślenia nazwie „Pisk i Błysk”.


Zwierzęcych tropów możemy się w filmie dopatrzeć znacznie więcej: popiersie z głową konia stojące we wnętrzu domu, dwie figurki łabędzi (każda w innej scenie) oraz biało-czarny, długowłosy kot na półce, przejrzyste pióro ważki w kałamarzu w domu mini ludków, a także (również w ich domu) oprawione niczym obrazy znaczki pocztowe z wizerunkami zwierząt: motylem i ptakiem (Nippon, czyli Japonia jako kraj pochodzenia). Na dwóch czarno-białych fotografiach widzimy psa rasy owczarek staroangielski (bobtail). Chlapek,, dziki miniaturowy chłopiec odziany jest w brązowe futro, a pod pazuchą chowa swoją zdobycz – nogę świerszcza, którego upolował za pomocą łuku.


W rozmowie Sho i Arietty pojawia się nawiązanie do współczesnej sytuacji środowiska naturalnego. Chłopiec mówi: „Tak wiele gatunków już wyginęło. Oglądam je tylko w książkach. Było tyle wspaniałych gatunków, ale środowisko się zmieniło, więc wymarły. To smutne, bo was czeka ten sam los”. Gwoli precyzji: nie środowisko „się zmieniło”, ale zmienił je człowiek, a zwierzęta nie zawsze wyginęły na skutek kataklizmu (niczym dinozaury), ale często były po prostu wybite do ostatniej sztuki (przykładami dront dodo i gołąb wędrowny).


Miłośnicy przyrody i stylowych, oldschoolowych mebli będą zachwyceni tym filmem (możecie go obejrzeć na Netfliksie).