🎬 Umberto D.

Zaktualizowano: cze 12


Najpiękniejsze i najbardziej wzruszające filmy są zazwyczaj bardzo smutne. Zgadzacie się z tym stwierdzeniem?


Moim zdaniem tezę tę potwierdza między innymi film, o którym chcę Wam dzisiaj opowiedzieć. „Umberto D.” (wł. „Umberto D.”) to dramat z 1952 r. Reżyserem jest Vittorio de Sica. Film należy już do żelaznej klasyki kina włoskiego. Jest zaliczany do ostatnich obrazów neorealizmu włoskiego, czyli filmów skupiających się na ukazywaniu dramatów zwykłych, nierzadko biednych, ludzi. Autorami scenariusza są Cesare Zavattini (zresztą materiały do niego były nominowane do Oscara) oraz niewymieniony w czołówce reżyser. Film otrzymał również nominację do Złotej Palmy w Cannes i wziął udział w konkursie głównym. Wygrał natomiast nagrodę Jussi (czyli Fińskiej Fundacji Filmowej) w kategorii: Najlepszy reżyser zagraniczny.

Muzyka autorstwa Alessandra Cicogniniego jest tak piękna, że aż trudno sobie wyobrazić ten film bez charakterystycznego motywu przewodniego.

W filmie wzięło udział wielu „naturszczyków”, co z pewnością zwiększyło siłę oddziaływania i autentyczność tej historii.


Tytułowym bohaterem jest Umberto Domenico Ferrari (w tej roli znakomity Carlo Battisti). Jest to mieszkaniec Rzymu, emerytowany pracownik Ministerstwa Robót Publicznych. Starszy pan posiada psa w typie Jack Russell teriera o imieniu Flike. Obydwu poznajemy podczas nielegalnej demonstracji emerytów, która zostaje dość szybko zakończona przez władze.


Umberto jest bardzo samotny. Nie ma nikogo, więc pies jest jego jedynym przyjacielem i towarzyszem niedoli. Obaj zresztą wzbudzają litość już samym swoim wyglądem i zachowaniem.


Mężczyzna od 20 lat mieszka w pokoju wynajmowanym od właścicielki przybytku rozpusty. Zresztą podczas jego nieobecności pokój jest do tego celu wykorzystywany, ku obrzydzeniu staruszka. Jedyną powierniczką jego trosk jest Maria, młoda służąca, która również czuje się samotna, jako że do stolicy przybyła z prowincji.


Senior jest w otwartym konflikcie z właścicielką kamienicy, ponieważ znacznie zalega jej z czynszem. Kiedy jest chory, nie może nawet liczyć na szklankę gorącej wody. Traktowany jest jak zbędny, stary mebel. Ma również długi, nie wiemy natomiast, skąd się one wzięły. Prawdopodobnie mężczyzna nie miał po prostu z czego żyć. Stołuje się w jadłodajni. Psa karmi ukradkiem pod stołem. Litościwa Maria daje zaś mu miskę z wodą. W domu, w którym mieszka pan i jego pies wszędzie są mrówki (z którymi Maria bezskutecznie walczy). W filmie widzimy też martwą kurę, którą służąca przygotowuje na obiad.


Starszy pan zmagając się ze swoim smutnym losem, próbuje jakoś załatać dziury w domowym budżecie: sprzedaje za bezcen zegarek oraz pamiątkowe książki (nie wiemy, od kogo je otrzymał, wiadomo natomiast, że po to, aby ich nie zniszczyć, nawet ich nie otwierał). Obserwujemy jego narastającą rozpacz, próby ocalenia resztek godności i wiele dramatycznych chwil, jak np. tę, w której wstydzi się poprosić o jałmużnę i sadza w tym celu psa z kapeluszem w pysku, sam zaś chowa się w pobliżu. Zwierzęciu jednak nie udaje się nic wyżebrać, również ten pomysł więc zawodzi.


Kiedy Umberto trafia do szpitala, pies zostaje pod opieką Marii. Niestety, wypuszczony przez właścicielkę kamienicy, znika. Zdesperowany mężczyzna od razu po otrzymaniu tej wiadomości udaje się do schroniska dla zwierząt, gdzie szczęśliwym trafem odnajduje ulubieńca. Jest to niewątpliwie jedna z najbardziej poruszających scen w tym filmie. Umberto jednak nie widzi już przed sobą przeszłości, zamierza więc popełnić samobójstwo. Zanim dokona tego ostatecznego czynu, musi jednak zadbać o los pupila…



Przepełniony smutkiem i rezygnacją drobny Flike jest bardzo wzruszający. Często też bywa zdezorientowany zmianami, jakie zachodzą w jego i pana życiu. Potrafi „służyć”, lubi bawić się piłeczką i linijką. Jest tak bardzo związany ze swoim panem, że gdy ten idzie do szpitala, prosi najpierw pracownika służby zdrowia, żeby przez moment pobawił się ze zwierzęciem, by odwrócić jego uwagę od niego, gdyż jak sam mówi, inaczej pies go nie wypuści za drzwi.


Jak kończy się dzieło de Siki? Nie zdradzę, zachęcam Was jednak gorąco do jego obejrzenia (nie zapomnijcie o naszykowaniu sobie chusteczek, z pewnością się przydadzą)! Ciekawa też jestem Waszych opinii, gdyż zakończenie wzbudza wśród kinomanów pewne kontrowersje co do swojego znaczenia. Bardzo polecam ten wartościowy seans!