🎬 Wikingowie (2013-2020)


Można sobie zadać pytanie, czy w genialnym skądinąd (mam tu na myśli zwłaszcza scenariusz) serialu „Wikingowie” pojawia się kot? Jak się domyślacie, odpowiedź na to pytanie brzmi twierdząco.


I tak w drugiej serii, a konkretnie w ósmym odcinku, w jego 15. minucie powracająca do domu z kolejnej wyprawy moja ulubiona bohaterka Lagertha bierze z rąk niewolnika białego, półdługowłosego kota i przez chwilę trzyma go w objęciach, po czym znowu oddaje. Dzieje się to podczas powitania przez poddanych. Słynna tarczowniczka informuje ich, że będą jeszcze przez chwilę za nią tęsknić, ponieważ planuje kolejną wyprawę, tym razem na Wessex w Anglii, do której wybiera się wraz z królem Horikiem i Ragnarem Lodbrokiem.


Jest to jednak o dziwo jedyne miejsce serialu, gdzie kota zobaczymy, a przecież znaczna część akcji rozgrywa się w portach, a więc obecność kotów pośród rybaków wydaje się być naturalna. Poza tym nie jest tajemnicą to, że z wypraw bardzo często przywożono koty (w końcu w ten sposób zasiedliły niemal całą kulę ziemską). Mamy też kota norweskiego leśnego, dumę Skandynawów. Co ciekawe, rasa ta powstała bez ingerencji człowieka.


Podobnie zaskakuje nikła obecność psów w serialu: z rzadka pojawia się jakiś (najczęściej czarny) mieszaniec, a kilkukrotnie dwa lub cztery wilczarze irlandzkie, towarzyszące najczęściej wojskom lub ich dowódcy. Nie poznajemy ich imion, nie inaczej jest więc w scenie z udziałem kota.



W „Wikingach” odnajdziemy jednakże bogactwo innych gatunków zwierząt, a najważniejszym z nich jest w mojej ocenie kruk, pełniący bardzo ważną rolę w wikińskich obrzędach i religii. Ale o tym już kiedy indziej, przy okazji opisywania całego serialu na „Filmowe zwierzęta – blog o postaciach zwierzęcych w kinie”.