🎬 Zaginiona dziewczyna (2014)

Zaktualizowano: cze 11


W thrillerze zatytułowanym „Zaginiona dziewczyna” (ang. Gone Girl) w kilku scenach pojawia się rudy, dość niepozorny kot (wbrew temu, jakoby rude koty występujące w filmach były lepiej widoczne). Postać bezimiennego kota pojawiła się już w książce autorstwa Gillian Flynn, na podstawie której powstał film Davida Finchera. Tam jednak nosił on imię Bleeker. Wiemy, że po długim castingu ostatecznie do roli wybrano dwa rudzielce o imionach Boris i Krinkles, uratowane ze schroniska. W wielu miejscach można spotkać informacje, że filmowy kot naprawdę miał na imię Cheetoh/Cheeto, ale oczywiście bardziej wiarygodna jest wersja o dwóch kotach, ponieważ podaje ją w wywiadzie trener zwierząt, Larry Payne, który przygotowywał zwierzęta do filmów takich jak „Marley i ja”, „Smerfy” i „Kac Vegas 3”. Poza tym jest to taktyka powszechnie stosowana podczas pracy ze zwierzętami: zmiennik pozwala odpocząć, a poza tym zwierzęta często specjalizują się w wykonywaniu konkretnych czynności z uwagi na swoje indywidualne predyspozycje. Boris był starszy i zagrał wcześniej w takich programach jak „Malcolm in the Middle”. Krinkles miał około 5-6 lat i grał w filmie „Smerfy”, o czym podobno Fincher nie wiedział.


Oglądając film można stwierdzić, że akcja „Zaginionej dziewczyny” spokojnie mogłaby się obyć bez kota. Nie jest zarysowany jako znacząca postać, poza siedzeniem praktycznie nic nie robi. Uważany jest jednak za „cichego obserwatora kryzysu małżeństwa” swoich opiekunów, którzy w widzu wywołują (zwłaszcza na początku filmu) sprzeczne uczucia.


Kota widzimy po raz pierwszy, kiedy zostaje zabrany z podjazdu domu przez Nicka i wniesiony do środka. To, że dzieje się to na początku filmu, ma z pewnością na celu ocieplenie wizerunku męża Amy. Scena otwierająca rozgrywa się w środku rozległej dzielnicy wyższej klasy średniej. Do momentu pojawienia się na planie trenerzy zwierząt dysponują tylko scenariuszem i często dopiero na planie okazuje się, w jakich warunkach muszą przygotować zwierzę do danej sceny.


W „Zaginionej dziewczynie” zwierzę jest barometrem, wskazującym poprzez swoje zachowanie atmosferę niedopowiedzeń i napięcia panującą w domu. Kiedy pojawia się w nim policja, kot wita jej przedstawicieli leżąc na łóżku w sypialni. Margo, siostra Nicka, również wchodzi z nim w interakcje, w przeciwieństwie do jego żony, Amy.


Scena, w której ona i siedzący przed nią na ladzie stołu kot złowieszczo na niego patrzą, jest w wydaniu kota najmocniejsza.


Zachowanie kota zastanawia także w innym kontekście – oto Ben Affleck, odtwórca roli Nicka, nazwał go „na wpół martwym kotem”, zaś sam reżyser w materiale dołączonym do DVD powiedział podobno, że kot „nie był zbyt zdrowy” i był „prawdopodobnie odwodniony, jego futro było splątane i być może nie słyszał, ani nie widział zbyt wiele”. Gdyby usłyszało to American Humane Association ekipa miałaby duże problemy. Rzeczywiście, włos był na tyle rozczochrany, że musiałam uważniej się przyjrzeć, by sprawdzić, czy nie mamy tutaj do czynienia z przedstawicielem którejś z rasy reksów. Małe uszy kota zaprzeczyły jednak tej hipotezie.


Trudno też ustalić, co stało się z obydwoma kotami po ukończeniu zdjęć do filmu. Wiadomo tylko to, że Boris miał wkrótce przejść na emeryturę. Reżyser za to był zachwycony statycznością zwierzęcia, gdyż sadzając go na schodach mógł go kręcić nawet 9 godzin i zwierzę pozostawało na miejscu. Przyznacie, że to niepokojące. Ekipa uważała za to, że…drzemie z otwartymi oczami. Boris był więc zwierzęciem „odpornym na bomby” jak to określił jego trener, i pozostawał tam, gdzie został postawiony. Dla ekipy filmowej – zwierzę idealne.



Z kolei Krinkles specjalizuje się „w dojściu z punktu A do punktu B”, w czym pomagało to, że motywowało go jedzenie, ale za to znacznie szybciej się dekoncentrował (zapewne też z racji młodszego wieku).


Ani trener, ani koty nie zostali wymienieni w napisach, a Payne nie został również zaproszony na premierę filmu…