🎬 Płonący wieżowiec (1974)


O kotach w filmach katastroficznych jeszcze nie pisałam, a i tutaj odnajdziemy to zwierzę. Przykładem jest „Płonący wieżowiec”, bardzo dobry film z Paulem Newmanem, Stevem McQueenem i Fredem Astairem. Gwiazd jest w tym filmie zresztą więcej. Pożar wybucha podczas przyjęcia z okazji otwarcia wieżowca.


Jedna z bohaterek, Lisolette (Jennifer Jones) mieszka z pręgowanym kotem, którego trzyma na rękach podczas odwiedzin Harlee’a (Fred Astaire). Kot nazywa się Elke, a kobieta sadzając go na krześle, zapowiada, że jeśli będzie grzeczny to dostanie mleko. Para udaje się na wspomniane przyjęcie, a kota widzimy raz jeszcze, gdy leży na krześle, podczas gdy strażnik Harry Jernigan (w tej roli O.J. Simpson) szukając przyczyny pożaru, zagląda do apartamentu. Mężczyzna zabiera kota ze sobą, ratując mu w ten sposób życie.


Podobnie jak miało to miejsce w „Śniadaniu u Tiffany’ego”, również tutaj kot bierze udział we wzruszającej scenie – zostaje przekazany Harlee’emu jako jedyna „pamiątka” po tragicznie zmarłej Lisolette. Załamany bohater przytula zwierzę.


Co ciekawe, realizację filmu zainspirowały dwie powieści, dotyczące powstania wież World Trade Center: „The Tower” Richarda Martina Sterna oraz „The Glass Inferno” Thomasa N. Scortii i Franka M. Robinsona. Niestety, w 2001 r. świat ujrzał, jak wygląda pożar obydwu wież WTC i przerażające wizje twórców stały się faktem, chociaż z powodu innej przyczyny.