🎬 Ryś w mieście (2019)

Zaktualizowano: cze 11


„Ryś w mieście” (fr. Un Lynx dans la Ville) to krótkometrażowy animowany film dla dzieci w reżyserii Nadii Bisiariny o rysiu, który z lasu udaje się do miasta. Jest to na poły fantastyczna, na poły prawdziwa opowieść o dużym kocie.

Futro zwierzęcia jest tu najjaskrawszym elementem. Faluje i migocze, a ruchy i charakterystyczne cechy zwierzęcia zostały świetnie zaanimowane. Ryś nieśmiało wygląda zza brzozowego lasu i nocną porą postanawia udać się do miasta, które przyciąga go swoimi światłami.


Kiedy jednak dociera do miasta, okazuje się, że jest wielkości otaczających go wieżowców, a pod nadziemnym przejściem dla pieszych ledwo jest w stanie się przeczołgać. Widząc swoje odbicie w szybie, robi typowy koci grzbiet i się najeża, generalnie chodzi jednak uśmiechnięty. Żółte światło mruga podobnie jak jego oczy, które są w tym samym kolorze.


Duży kot trafia na plac zabaw dla dzieci, gdzie od niechcenia trąca łapą karuzelę niczym nasz domowy mruczek małą zabawkę, bawi się śniegiem (akcja dzieje się zimą i wszystko jest szaro-bure), a także…ostrzy sobie pazury o ścianę wieżowca. Kiedy z tego powodu zapalają się w nim światła, przestraszony zwierzak ucieka na ślizgawkę, a wyglądając zza pryzmy śniegu idzie ostrożnie na parking, gdzie…bawi się samochodami, delikatnie je przesuwając, ale też kładąc się na plecy i podrzucając jeden z nich, niczym mały kociak polujący dla zabawy.


Zmęczony licznymi wrażeniami ryś zasypia na środku parkingu. Gdy w jednym z aut włącza się alarm, kot jednym pacnięciem łapy przywołuje go do porządku.

Rano przychodzą ludzie, którzy po nocnym obfitym opadzie śniegu odśnieżają swoje pojazdy. Okazuje się, że największa zaspa kryje w środku rysia, który po przebudzeniu stanowi oczywiście wielką sensację. Ludzie szybko wyciągają komórki żeby zrobić mu zdjęcie. Nawet matka, która szybko podbiega, by zabrać dziecko spod łap kota jednak po chwili wraca i uwiecznia go na fotografii. Pojawiają się dwa drony, które ścigają biedne zwierzę, opędzające się od nich niczym King Kong od samolotów na Empire State Building.


Ludzie żądni zrobienia dobrego zdjęcia tłumnie ścigają kota aż do lasu, gdzie w końcu może on odetchnąć. Jego zdziwiona mina jest bardzo zabawna, tak jak i miejskie przygody. Pomiędzy drzewami, w przyjaznym otoczeniu ryś szybko dochodzi do siebie i po chwili znowu radośnie podskakuje.


Animacja bardzo mi się podobała ze względu na swoją stronę plastyczną, dobrze dobraną muzykę, jak i postać tytułowego bohatera. Rysie nie pojawiają się w końcu tak często w filmach jak lwy czy tygrysy.


Losy rysia wędrującego po mieście przypomniały mi zarazem prawdziwą historię, która miała miejsce w Polsce, kiedy to młoda rysiczka zabłądziła do miasta i została znaleziona w Węgierskiej Górce. Słynna Marysia po koniecznej rehabilitacji i odżywieniu została potem przywrócona naturze.



Miasto nie jest oczywiście odpowiednim miejscem dla dzikich zwierząt, co film może niezbyt jednoznacznie pokazuje, ale faktem jest, że wypieranie ich z ich siedlisk i łatwy dostęp do pokarmu w ludzkich siedzibach często skutkuje takimi spotkaniami, które niestety nie zawsze znajdują happy end, jak to miało miejsce we francuskiej animacji.